Dwie psiapsióły

Weekend dla kobiety posiadającej małe dziecko, „siedzącej” w domu różni się od innych dni tym, że w ciągu dnia nagle, jakby niespodziewanie pojawiają się inni ludzie, którzy mają fajrant.
I tak pod mój sobotni, niczym nie różniący się dzień od innych, podpięły swoje dni 2 psiapsióły. Przyjechały wczesną porą.

Podelektowałyśmy się moim malibu z parapetu, pojadły ciasta marchewkowego (sama piekłam!!… bo nie trudne…10 minut roboty). Potem był obiad, który wypatrzyłam w internecie.
Powiem wam, że albo jestem total beztalencie kulinarne, nie trochę ale na serio total albo zdjęcia niektórych potraw tak jak i ludzie poddawane są fotoszopowi – łącznie z opisami tego jak powinno smakować. Nie wyszło źle, ale za rewelacyjnie też nie. Były roladki z indyka ze szpinakiem zapiekane w piekarniku i ziemniaczki – też z piekarnika.
Pomimo wcześniejszego przyprawienia mięsa nie było tak cudnie różowo-złote jak na foto tylko blade, a szpinak nie rozpływał się w ustach bo był lekko suchawy. Mój mały rozumek podpowiadał mi, że śmietana by się tam przydała ale, że w przepisie nie było to te myśli wyrzuciłam. Miało być zdrowo. Pierniczę zdrowo, następnym razem będzie trochę śmietany i fety.

Hitem dnia był tekst mojej zmalibuwanej Świadkowej:
- Dlaczego szary kot ma 3 dziury w dupie?
Jak będzie mi się pałętał to cpyknę tyłowi kociemu fotę, ciekawe czy też zobaczycie 3 dziury :) )))

W niedzielę do mojego dnia w okolicach 10 podpiął się Małż. Wiedziony wyrzutami sumienia, że tak długo spał UWAGA:
- Pozmiatał – jednak wie co to miotła!!!!!!!!!!
- Zrobił zupkę – kochanyyyyyyyyyyy!!!
- Wyszedł ze Sprężyną na długi spacer – rozpływałam się ze szczęścia!!!

Ten blog czyni cuda, bo żeby nie było Małż Go czyta od samego początku. To nie tak, że obrabiam mu tyłeczek (haba haba tyłeczek),a potem udaje, że nie „zgrzeszyłam” i tulę się jak idiotka, o nie. Walę prawdę między oczy… jak widać to działa.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.