Stan psycho-fiz.

Mój stan fiz. i psychiz. wskazuje na wyczerpanie co z kolei oznacza lekkie zeschizowanie. Objawia się to tym, że MAM WSZYSTKO W DUPIE. I to nie byle jak bo BARDZO GĘBOKO.

Norrrrmalnie mam taki odlot, że czuję iż me ciało zwinęło się w rogala tudzież stało się kołowate, a raczej kołem… W wyniku czego głowę aż po szyję mam we wspomnianej DE. Jest może trochę ciasno, może za ciemno, ale mnie odpowiada. Jest ok.

Dla ludzi żyjących obok stwarzam złudzenie normalności i udaję, że trzymam się pionu. Jednakże ze względu na to, że jestem tam gdzie wspomniałam, dla ssaka przebywającego na tym samym terenie działam na autopilocie i mówię mu: Małż + puszczam syczące: „%$#@^” …gdy zajdzie potrzeba oczywiście.

Czyli kiedy? A wtedy gdy:
- wstawi talerz z widelcem do zlewu, a nie do zmywarki,
- gdy w zmywarce umieści nieprawidłowo garnek,
- za to, że chrapał kilka nocy temu,
- za to, że przyszedł z pracy za późno… lub zbyt wcześnie,
- za to, że głośno kichnął i mógłby obudzić Sprężynę. Co prawda nie obudził ale MÓGŁBY!
- za to, że przymila się za bardzo… i wydaje mi się to zbyt podejrzane,
- za to, że za mało się przymila,
…za cichy chód po domu…

P.s.1) Nie, nie mam okresu… jeszcze.
P.s.2) Móc odreagować na ukochanym Małżu… BEZCENNE.
P.s.3) Kot ze zdjęcia jest taki sam… tylko, że On ma tak codziennie. Codziennie ma wszystko w de. tyle, że On zawsze się wysypia… bo ciągle śpi. Farciarz.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.