Sposób na Goryla

Jakiś czas temu pisałam na temat Goryla we Mgle* czyli mojego Małża, który w pracy działa jak najsprawniejsza, najnowocześniejsza maszyna, a w domu jakby błądził we mgle – jak goryl. Nie wie gdzie cukier, gdzie tarka do ścierania jabłek…
Otóż stwierdziłam, że skoro wie gdzie mamy kosz na śmieci, gdzie czuwają alkohole, gdzie czekają na zalanie kubki i kawa to jednak Małż będąc w mieszkaniu MYŚLI lub że jest w stanie ZAPAMIĘTAĆ – wykuć na pamięć. Rozpoczęłam więc nauczanie:
Małż: – wiem, że się nie raz już pytałem ale gdzie mamy cukier?
Ja (ze stoickim spokojem): – w lodówce.
Cisza.
OOoo – myślę – dotarła informacja do mózgu, ooo zapaliła się czerwona lampeczka z napisem ERROR i Małż doszedł…
Doszedł do wniosku, że coś mu nie pasuje.
- To była ironia, kpina – tak musiał pomyśleć bo spojrzał na mnie wzrokiem dziecka, które myślało, że się zagubiło a jednak stało niedaleko swojego domu.
Westchnął znacząco, że niby to go nie ruszyło i zaczął poszukiwania. Chyba zdziwił się, że mu tak szybko poszło. Jest dobry z matmy więc szybko wyliczył, że skoro na górze jest chleb, rzeczy podręczne czyli herbaty, kawy, przyprawy itd., a następnie kubki, talerze i garczki to zostaje mu do sprawdzenia TYLKO DÓŁ.
A na dole błyskawicznie przeanalizował, że w szafce po lewo alkohole, po prawo kosz na śmieci i zostają mu JEDYNIE 2 szuflady do sprawdzenia.
Tylko 2! Łał tyle kpin, dąsów i srąsów od strony mógł uniknąć gdy TYLE razy pytał:
- gdzie cukier/kasza/ryż/makaron itd.
I teraz po tym tekście z lodówką JEGO MÓZG DZIAŁA RÓWNIEŻ W DOMU.
Owszem cudów nie ma bo zdarzyło się:
- zanim odpowiesz mi, że coś jest w lodówce, powiem Ci, że sprawdziłem wszędzie ale nie mogę znaleźć tarki do jabłek
;)))))))))))))))))))))
Zdarzyło się też że zapytał:
- i co? Wody do tego mam dolać?
- możesz napchać śniegu – odpowiedziałam ;)))) też podziałało ;)))
Ba! Ta metoda się lekko rozprzestrzeniła.
Wrócił Małż ze Sprężyną od teściów i dumnie mówi:
- a wiesz, że jak byłem u rodziców to zauważyłem, że przy fotelu wystaje bolec i mówię do ojca, żeby to przykręcił bo Mały się nadzieje. Ojciec mówi, że nie wie gdzie ma ampule, a ja mu na to, że na pewno są tam gdzie zwykle czyli w lodówce i ojciec poszedł gdzieś na korytarz i wrócił z ampulami.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.