Sistars

 

Jakby ktoś kilka lat temu powiedziałby mi, że tak będziemy szły, jedna koło drugiej, wózek przy wózku, ja ze swoim i ona też, to bym powiedziała, że to nie może być, że to głupota i sytuacja wręcz nierealna. Fantazyja. A jednak…

Podjechałam do niej wózkiem, prawie jak samochodem bo prowadziłam jak za kierownicę. Tu hamulec, potem przyspieszenie, przepuszczenie innych. Mało daleko mamy do siebie, bo jakieś trzydzieści minut szybkim krokiem, więc czemu nie? Powiedziała, że może podjechać po mnie i malucha samochodem, ale wolałam nie. Nie lubię być komuś wdzięczna, dłużna, nie lubię liczyć na kogoś, a potem dziękować.

Trochę na balkonie na kocach posiedziałyśmy, potem sporo łaziłyśmy i ta rozmowa niby się kleiła, a niby nie. Jednak to nie do końca prawda, że siódemki są szczęśliwe. Bo to właśnie tyle nas różni. Siedem lat. I podobno co tyle, zmienia się charakter człowieka. Może, może.

Ogólnie siódemki to spoko liczby. Pani teściowa, zwana Babą Jagą wie coś o tym bo coś kiedyś pieprzyła o numerologii i o tym, że im mniejsza liczba z policzonych jakoś tam liter imienia i nazwiska tym lepiej. Okazało się, że ja miałam najmniejszą, ale jak to powiedziałam to zmieniała temat i o numerologii już tylko przez telefon mówiła – innym.

Pod siódemką mieszkałam, potem pod czternastką, a to też przecież siódemki tyle, że dwie. Teraz też na drzwiach wisi metalowa siódemka i u rodziców na domie na blaszce tak samo. Dużo siódemek w moim życiu było, ale nie o wszystkich wypada mówić i pisać bo to co było, a nie jest nie pisze się w rejestr, tym bardziej, że te siódemki dotyczą kogoś, kto nie powinien już nigdy być wspomniany.

No wiec tak chodziłyśmy, coś mówiłyśmy do siebie, do dzieciaków o które przechodząc koło szkoły zawadziłyśmy. Trochę śmiechu, trochę zawodzenia, że nie wszystkie marzenia są do spełnienia. Zmęczyło mnie to trochę, ale czasem trzeba próbować to co jest między nami podtrzymywać i ratować.

Nie wiem co możemy mieć wspólnego poza krwią, poza DNA podobnym, bo ani wzrost, ani wygląd nas nie przypomina. Natasza, której córką jest Sasza, powiedziała z miną zaciekawioną, że nie dostrzega podobieństwa u tego rodzeństwa. Prawda to.

Ogień i woda, guma do żucia i gumka do ścierania, dupa i głowa. Ona i ja. Siostry.

Gula na fejsie

 

8 Komentarze

  1. Zawsze chciałam mieć starszą siostrę. Dostałam młodszą i to przyszywaną. Same żeśmy się przyszyły jakieś 20 lat temu i tak trwamy uparcie razem, ale osobno. Podobno nawet jesteśmy podobne.

    • Taka przyszywana czasami może okazać się lepsza. My z moją różnimy się we wszystkim i wszystkim i nieraz nie ma o czym pogadać.

  2. Ja zawsze marzyłam o starszej siostrze, niestety mam tylko dwóch młodszych braci, ale jakos sie dogadujemy :)
    No i wiem też, że często marzenia sa przereklamowane, wcale nie jest powiedziane, że bym sie super z siostra dogadywała :P

  3. Ech, a ja marzyłam o dziadku (obaj zmarli kilkanaście lat przed moim pojawieniem się na świecie) i starszym lat bracie (mam starszą o 16 lat siostrę, z którą nigdy się nie dogadywałyśmy, w sumie ledwie trzy czy cztery lata mieszkałyśmy pod jednym dachem). Generalnie z rodziną to najlepiej na zdjęciu :-)

  4. A ja zawsze brata, brata chciałam bardzo! Żeby starszy był, żeby kolegów mi do domu sprowadzał ;) A tak rola najstarszej siostry mi przypadła i przez pierwsze dekady ciężko było, włosy były z głów rwane, oczy wydrapywane … a teraz? Teraz miłość na zabój, bo tak to już jest, że miłość rośnie wprost proporcjonalnie do odległości.

  5. A ja mam i nie zamierzam się zamieniać- diw młodsze sistery, jedna młodsza 4 lata i druga lat 11 co mnie wpędza w zmarszczki swoim młodym wiekiem ;) Tylko z jedną gadam o doopie Maryny a z drugą o kupkach i zupkach bo jak ja jest już mamuśka :)

    • Trzy siostry łoooo to musi być wesoło :) Fajnie, że macie dobre relacje. U nas są poprawne. O tak. Poprawne to odpowiednie słowo. Ogólnie lubię ją, chociaż często nie rozumiem jej postępowania.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.