W de!

 

Mijające dni zupełnie mnie zignorowały. Ledwo wzięłam w nich udział. Przeleciały niespodziewanie jak podmuch tego wkuriwającego wiaterku, który niby delikatny ale na tyle zadziorny, że co chwilę niszczy odpowiednie ułożenie włosów. To wszystko co trwa codziennie przez 24 godziny ledwo ocierało się o mnie i drażniło, aż do momentu gdy zrozumiałam, że…

- Zastanawiałam się ostatnio, czy coś niezwykłego mnie jeszcze w życiu spodka… – wyjawiła mi Karola.

- Też się nad tym zastanawiałam i niestety muszę Cię rozczarować bo nic się już nie zdarzy. Nic. Mamy się cieszyć tym co mamy i tyle – odpowiedziałam, pewna siebie jak za dawnych czasów.

I ta moja odpowiedź dała mi dużo. Póki nie powiedziałam tego na głos to tak jakbym czekała jeszcze na coś, a teraz… nic. Jest tak dobrze. Dobrze jest tak. To zdanie wypowiedziane do niej zadziałało magicznie, dało mi oczyszczenie i uspokojenie, ale też trochę rozczarowanie…

- No ale olać mnie, gadaj jak u Ciebie? – zapytała dzwoniąca Sylwka.

- Cóż, właściwie to ledwo skończyłam gadać na dwa telefony zanim zadzwoniłaś, poza tym łażę po bankietach, poznaję masę nowych ludzi, rozdaję wizytówki, zrobili mi super fotę, którą potem ktoś wrzucił na pomponik.pl…

- Jakie bankiety? Co Ty pierdolisz?

- No dobra, prawda jest taka, że siedzę w piaskownicy.

I poleciało setki aha haha z głośnika komórki.

- No ale jak jest na serio? – dopytywała zatroskana.

Wystrzeliłam jak z kałacha:

- Kurde, powiem Ci, że na serio jest dobrze, bo w końcu zrozumiałam, że nie ma różowego królika i że nie muszę na nic czekać, że liczy się tu i teraz, czyli Dziecko Kochane i ja w tej piaskownicy, i mężulek wieczorem i nad ranem w domu i to, że chcę jeszcze jedno dziecko i z tym drugim też chętnie będę stawiać babki i fajnie jest, że na nic nie czekam, bo wiesz co?

- Co?

- Taka wreszcie spokojna jestem. Ta majówka prawie mnie wykończyła, i ta praca do późna, a dziś po południu wszystko olałam, wiesz…? Wszystko. Poszłam spać z małym jak miał drzemkę i zanim zasnęłam to w końcu zrozumiałam, że nic nie muszę, że to co robię jest ok. Tylko tak trochę mi pusto tam we mnie w środku, ale to chyba przejdzie jak sobie wszystko w głowie poukładam. Rozumiesz?

Cisza…

- Hallo?! – czyżbym ją przestraszyła, przytłamsiła potokiem słów?

Po chwili odezwała się jednak, w lekko smutnym tonie:

- Zazdroszczę Ci tego spokoju. Zazdroszczę, bo ja ciągle biegnę. Dziś jestem w Lublinie, a jutro w Bielsko-białej i takie kursy do końca miesiąca. Chciałabym czuć co ty.

I tu gula mi skoczyła, bo nie sądziłam, że ktoś może chcieć tego co mam ja i że komuś to się podoba. Gula jak 102! Mam spokój, mam super dziecko, fajnego męża, klawe koty… czego chcieć więcej? Tylko kasa by się przydała bo tym swoim pracowaniem po 21-wszej mało zarabiam. Sił nie starcza na długie ślęczenie nad kompem.

A co dalej to nie wiem. Jedyny plan jaki mam dotyczy hiacyntów… bo muszę ogarnąć co się robi z cebulkami gdy przekwitną… Poza tym nie ciekawi mnie po ile dolar, ani czy jakaś firma dostanie się na giełdę, ani sprawa Gowina jakoś mnie nie zajmuje… ba! Wczoraj nawet przegapiałam Fakty bo z dworu mi się wracać nie chciało. I w dupie mam wszystko, w dupie mimo, że wydawało by się, że taka ze mnie mało pojemna chudzina. W dupie to mam…

Gula na fejsie

 

9 Komentarze

  1. No tak, każdy uważa, że ma od Ciebie gorzej i to zawsze. Jak zapierdzielasz i żalisz się, że w pracy nie wyrabiasz – ciesz się, że masz pracę, teraz jest TAK trudno… Jak siedzisz w domu, bo pracy już nie masz – Fajnie tak spać do późna, niczym się nie przejmować…
    A jak już się zdarzy, że ów rozmówca ma się super sielsko i anielsko i faktycznie przyzna, że akurat w tym małym momencie to TY masz się gorzej, na otuchę usłyszysz tylko – ahaaa, yhmmm… no taaak…. i sta-ta-ta-ta-ta-ta o tym jak to u mnie faaaajnie, bo wieeeeesz…

    • Spokój bo nie gonię i żal, że to tyle na dłuższy czas… takie nic dla siebie, a wszystko trzeba dać. Ciężko mi nie być egoistką :)

  2. Uwielbiam ten spokój , moją córkę i męża, a jak czuje że mi za spokojnie, to biegnę, a to do miasta z dzieckiem na plecach, a to na spotkanie z innymi mamami które maja poglądy do mnie zbliżone, a to do lasu, do teściowej, dziadków, parku, stowarzyszenia. :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.