Sępice

 

Nie spodziewałam się, że przyjedzie. No kto by pomyślał, że on do mnie u mnie. Że będzie taki wyluzowany, taki jak sprzed wielu lat jakby wcale mu lat nie przybyło. Jakby nie był już mocno dorosły. Taki sam, niezmieniony, z tym stajlem tajemniczym.

Grzywa lokowana dotykająca nos i poliki tak, że tylko domyślasz się, że tam gdzieś są oczy. Miał na sobie białą koszulkę bez rękawków, przez którą prześwitywały sutki.

Pomyślałam, że się podzielę tym, że jest, że zagra u mnie dla mnie. Rzekłam, więc tonem oficjalnym jak zapowiadacz stojący na progu wielkiej sali:

- zapraszam Państwa Kyryńskich na huśtawkę ogrodową!

Nie wiem dlaczego akurat Kyryńscy bo tak naprawdę ledwo ich znam, gdyż to teściowie nie moi ale ciotki, czyli siostry mamy i na dodatek jedno z nich już nie żyje, a ponadto podobno za fajni nie byli, a ja fajnych ludzi nie lubię. No, ale skoro na myśli mi się napatoczyli to może znaczy, że jego fanami byli… nie, chociaż nie przypuszczam… hymmm…

Zaprosiłam też koleżanki trzy z piaskownicy, te nowe, te mamy dzieci z naszego trzyblokowego osiedla, co je od niedawna znam. I to też mnie zadziwiło, że one, a nie na przykład te niby moje psipsióły, o których od dawna nie wiem co słychać i co jest. Jak widać czas i macierzyństwo weryfikuje znajomych tych na jawie i we śnie.

I przemówił ten mój gość następująco:

- Ok. Magda.

I ja, Magda wykonałam jego „ok” i nacisnęłam na swoim czerwonym laptopie „play” i z jutuba puściłam song jego kapeli. I on się wczuł i nawet brzdąknął kilka nut, gdy nagle skrzywił się bo ta wersja piosenki jakaś kiepska była, szumiąca i drapiąca w uszy.

Wziął komputer i po chwili sam znalazł lepszą wersję i już już miał grać do niej na swej gitarze, kiedy nadleciał sęp. Muzyk spojrzał na niego i powiedział:

- O fuck!

Bo okazało się właśnie, że do poprzedniej, tej kiepskiej wersji piosenki też przyleciał sęp. Taki trochę gorszej jakości, jakby marniejszy i jakby ze źle wysiedzianego jaja i muzyk przestraszył się, że sępy się zaczną dziobać i walczyć ze sobą bo to dwie samice.

To wszystko działo się wtedy gdy za ścianą pomieszczenia w którym przebywałam, leżałam, ciemno było. Występ i walkę sępów, a raczej sępic przerwał mój mąż, który wlazł do sypialni pomiędzy 1 a 2-gą w nocy i świecąc mi w twarz zainstalowaną latarką ze swojego smart androida wyszeptał:

- Mogę się położyć do łóżka?

Nie wiem od kiedy mąż się pyta, czy może spać ze mną w łóżku przecież co je moje to i jego i pozwolenia nie potrzeba ale to dziwna noc była, odszeptałam więc niezdziwiona:

- No pewnie, a mogę Ci opowiedzieć co mi się śniło bo tam Slash był i sępy.

I on leżał i słuchał, a potem myślał, że będzie coś jeszcze, że się spleciemy, ale nici z tego bo przecież na koncert wrócić musiałam. Jednakże gdy oczy znów zamknęłam nikogo nie było.

Gula na fejsie

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.