Asta la vista bejbe!

Uważam, że powinna powstać nowa wersja „Terminatora 2”. A ja powinnam zastąpić Arnolda! Jestem może chudsza, bardziej wątła i blada, ale nie ma co osądzać książki po okładce. Mam więcej siły, wiele nadprzyrodzonych mocy, a moją największą przewagą jest fakt, iż jestem MATKĄ!

Ostatni tydzień, przekonał mnie, ba, dał mi pewność, że jestem nadczłowiekiem, a nawet maszyną. Zakładam się, zakładam o wszystkie skarby świata, że pod skórą mam szkielet z adamantium. Mąż mówił, że super jakości olejem jest Castrol, więc od jutra zaczynam go pić na śniadanie, żeby żaden trybik się nie zaciął, żebym działała jak ta lala, a raczej jak Maszyno-lala! A skąd ta pewność o samozajebistości?

Zaczęło się w poniedziałek. Tego dnia, na samym początku bo tuż po 4 godzinie pobiegłam do kibla jak do studni spełniającej życzenia po wrzuceniu grosika i wrzucając do niego to co zjadłam dzień wcześniej, w myślach odpowiadałam na pytanie Boba Geldofa „Tell me why I don’t like Mondays”… i tak do 6 rano. I nikt nie zauważył, że wisiałam nad kiblem, że otaczałam go ramionami jak twarz męża w romantycznych chwilach na początku naszej znajomości. Jak pochylałam z pokorą nad nim głowę i oddawałam to co mam w środku. Jak siedziałam na nim milion razy też nie. Walkę na dwa końce wygrałam bo przetrwałam, a potem padłam wycieńczona…

Spałam za mało, ale o wylegiwaniu się w łóżku nie było mowy bo Dzieckiem Kochanym zająć się trzeba, a mąż przecież do pracy. Cały ranek i popołudnie całe, chociaż nie robiłam tego od lat, szeptałam modły jak buszmeni modlą się o deszcz, czy płodność w wiosce, by już, teraz, natychmiast wybiła godzina 13:00 i żeby Dziecko Kochane zadrzemało, a ja z nim.

Czas wlókł się niemiłosiernie, a ja prawie wyłam, uśmiechając się pełna miłości do Dziecka Kochanego, zabawiając go, czytając, oglądając książeczki, wrzucając do sortera klocuszki, karmiąc, przebierając, przewijając. Mąż miał przybyć z odsieczą o 15, a przyjechał o 17. Przeżyłam, wytrwałam i to nawet ze stanem podgorączkowym. Jak dałam radę? Dwa słowa: JESTEM MAMĄ.

Potem był dzień przerwy, a następnie dzień rzygania Dziecka Kochanego. Następnie znów dzień przerwy i potem znów pawia wypuścił maluch. Niestety dołączył do niego mąż. Mąż rzyga trochę śmiesznie bo brzmi to tak jakby ktoś go chłostał drutem kolczastym. Drze się niemiłosiernie:

- Aakhyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy, akhyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ulga o tyle, że nikt z sąsiadów nie zadzwonił po opiekę społeczną, uprzejmie donosząc, że w mieszkaniu pod 7-ką żona męża bije.

Dziecko chyba odziedziczyło moje moce nadprzyrodzone bo jakoś się trzymało. Mocy za to absolutnie nie ma mąż bo leżał całą niedzielę. Nie mógł się ruszyć, nie mógł nic. Mógł tylko leżeć, grać na basie, czytać nuty i książkę. Ponadto dziś wziął wolne. Chciałam skorzystać, że jesteśmy razem i wyjść na spacer połączony z zakupami, ale usłyszałam, że źle się czuje. No to co będę go męczyć, niech sobie poleży, pogra, poczyta. Bidulek. Ponadto zatroskanym głosem, głaszcząc mnie czule po głowie powiedział:

- Ale mieliśmy ciężkie te ostatnie dwa dni, nie?

No tak… mojego rzygania nie wliczył. Ciężkie miał niuniek te dwa ostatnie dni. Oj ciężkie, kuźwa bardzo. A ja skoro napisałam sobie tu kilka pochwał, że taka silna i że mogłabym być lepszą Terminatorką niż Arnold, idę spać, żeby więcej mocy nabrać bo jutro zamierzam zbawiać świat. A jak jeszcze raz wrzucę majtki malucha do kibla zamiast do pralki i jak wyleję kolejne kubki z herbatą, to zamiast o rolę Terminatora będę musiała starać się o jakąś rolę drugoplanową, a tego bym nie chciała bo ta w obecnym życiu już mi wystarczy.

Gula na fejsie

7 Komentarze

  1. „Ależ mieliśmy ciężkie dni”……. taaaaak, imć pan Zagłoba się przypomniał „no to usiekliśmy Bohuna” ;-)
    A żebyś wiedziała, że jesteś Panią Terminator! Zajmowanie się domem i dzieckiem (a właściwie dwójką, z czego to małe dziecko to pół biedy…) plus praca z domu to dla mnie najwyższy poziom wtajemniczenia i serio szacun tudzież podziw! Ja to mały pikuś jestem :-)

    • ja podziwiam Ciebie za siłę, moc i tyle-robienie, a Ty mnie… ale sobie słodzimy jejaaa :)))))

  2. Chory maz to moze wykończyć każdego Terminatora, a jak na dokładkę ma sie jeszcze male dziecko i samemu niedomaga to moje wyrazy współczucia masz …

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.