Lęk przed powrotem do mieszkania…

 

Gdy kobieta wraca z tygodniowej kolonii u rodziców do mieszkania w którym bytował sam samiec to odczuwa lekki niepokój, obawę, czy jak wejdzie to je pozna albo czy nie przyklei się do podłogi…

Okazało się jednak, że mój samiec tego dnia, którego miał po mnie i po Dziecko Kochane przyjechać i wyrwać z łap nieustannie dokarmiającej Rodzicielki, wyszedł z pracy po południu (szok!) po to żeby (uwaga!) posprzątać (tak, tak!) mieszkanie (fanfary!!!!!!!!!).

Odgruzowywał kąty, wyczyścił stół i podłogę z rozchlapanego piwka, blat kuchenny z okruchów, zygzaków sosowych, keczupowych, chrzanowych i innych niesamowitości kulinarnych i nawet na „okrętkę” wymopwał podłogę (na okrętkę oznacza – dookoła mebli. POD i ZA już nie).

O kotach tylko trochę zapomniał. Co prawda jeść i pić dawał ale myślę, że bardziej one same się do tego przyczyniły, bo potrafią o sobie przypominać długo i namolnie. Niestety nie zadbał o ich toaletę. Bidule zaszczały kuwetę wzdłuż i wszerz. Me samcze zdziwiło się, że jeden desperat nalał na „upadnięty” ręcznik i zadał mi zdziwiony, tak bardzo zdziwiony jak porzucony przez Izaurę Leoncio z brazylijskiej telenoweli „W kamiennym kręgu”, mówiąc PERKE?? Perke, nasikał skoro jeść i pić dostał? Perke, przecież one nigdy nie sikają tak o?

Ale ja tam się kotu nie dziwię bo sama też bym nie chciałabym wchodzić stopami na zasikaną podłogę klopa i… sikać lub no… to drugie. Wyczyściłam, zmieniłam, octem przyprawiłam.

I dzień znów nabiera swojego rytmu, koty zadowolone, herbata znów stoi na tej półce co trzeba, mleko wlazło jak wcześniej, jak zawsze na drzwiczki od lodówki i kartony nie leżą na każdej półce. Mineralna stoi w kącie, a nie wszędzie. Mydło, które upadło podniosłam, mydelniczkę, która się stłukła i On od razu o niej zapomniał, wyciągnęłam spod szafki i wyrzuciłam. Jak to jest, że On nigdy nie odstawia żadnej rzeczy na swoje miejsce, że On tak szybko zapomina?

Dobrze, że chociaż ma siłę, żeby słoiki odkręcać i potrafi śrubki przykręcać.

Gula na fejsie

 

6 Komentarze

  1. Chwała facetom, którym przeszkadza brudny talerz pozostawiony na stole, lepiące się kółko spod szklanki z colą, puste opakowanie po czymkolwiek położone gdziekolwiek, rozpieprzone rzeczy po podłodze, którymi rzekomo mają zaraz się zająć, a leżą tak tygodniami…
    Chwała, jeśli tacy w ogóle istnieją, ale jednocześnie nie są gejami albo skrajnymi pedantami.
    Pozostaje nam się tylko pocieszać. Na szczęście cieknący zlew już nie cieknie, baterie wymienione…

    NA BOGAAA!!!!

  2. Myślę, że tak czy siak należy Mu się pochwała, że w ogóle coś zrobił. Ja jeszcze na tyle Męża nie zostawiłam i zastanawiam się jak wyglądałoby mieszkanie po powrocie, ale bardziej o mycie podłóg itp. boję się właśnie o te rzeczy, o których oni tak szybko zapominają. Jak oni to robią? Może na sklerozę trzeba im coś kupić.
    P.S.: Zazdroszczę kociaków! U mnie póki co nie byłby mile widziany.

  3. Mój na szczęście też ogarnia mieszkanie jak mam wrócić po jakiejś nieobecności. Nie wiem tylko, czy sam z siebie, czy dlatego, że zanim przyjadę kilka dni wcześniej zaczynam mu przypominać o względnym porządku?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.