Idź się całować!

Jest coś niezwykłego, coś ocierającego się o magię, czy energię kosmiczną, gdy usta zbliżają się do innych ust i witają się, smakują, poznają, łączą. Jest coś pociągającego właśnie w tej części twarzy, którą normalnie połykasz, jesz, pijesz. Usta do ust, a potem tańczą języki, miesza się ślina i następuje lizanie, ssanie i kąsanie. Całować się jest przyjemnie. Bardzo przyjemnie.

Pamiętasz jak to było za pierwszym razem?

Pamiętam, że były wakacje, a ten fajny chłopak, którego prawie codziennie mijałam podczas spacerów z psem, miał na imię Czarek. Wydawał się starszy ode mnie o jakieś trzy, cztery lata. Włosy w kucyku, kurtka dżinsowa i chód, który sugerował, że jest wyluzowany i niczego i nikogo się nie boi. Słyszałam, że mieszka z babcią w pierwszym domku w uliczce koło mojego osiedla. Podobno też wyprowadził się od rodziców mieszkających z bloku, bo dużo grał na gitarze i wszyscy dookoła mieli tego dość, a babcia przygłucha więc u niej mógł ćwiczyć dowoli. Chłopak z gitarą. To robiło na mnie wrażenie.

Poznaliśmy się przez jego kolegę, któremu wpadłam w oko. Moje jednak wędrowało w kierunku Czarka więc, tak wyszło, że z kolegą nie wyszło, a z Czarkiem zaczęliśmy po prostu spacerować.

Pewnego dnia gdy jak zwykle odprowadził mnie pod klatkę, powiedział:

- Kurde, znów żujesz gumę.

- No i co z tego? – odparłam.

- Bo co chcę cię pocałować to masz ją w buzi i nie wiem jak to zrobić.

I tu zachowałam się bardzo nieelegancko ale pomimo szoku jaki wywołało jego wyznanie, zachowałam trzeźwy umysł i jasność myślenia bo szybko zrobiłam TFUUU i rzekłam:

- No to już jej nie mam.

I podszedł. I zbliżył się. I jego twarz nagle znalazła się blisko mojej. Bardzo blisko. Rozbolał mnie brzuch, a w głowie pojawiła się myśl, że muszę mieć cholernie głupi wyraz twarzy. A potem myśl kolejna, że on też durnowato wygląda i że to w sumie nieistotne booo…

Zrobił to. Trwało krótko ale było miło i w sumie smacznie. Ból brzucha rozprysł się milionami małych motylków, a ja chowając radość i euforię pod maską powagi powiedziałam:

- No to do jutra – i weszłam do klatki. A gdy zamknęły się za mną drzwi zaczęłam skakać w miejscu z radości. Fajnie było. On taki niebanalny i przystojny, a ja taka łasa na to jak reaguje na zbliżenia moje ciało i umysł.

Całowanie jest nie tylko przyjemne ale po prostu opłaca się to robić. Podobno podczas pięciosekundowego pocałunku spala się około dwunastu kalorii, pobudza się ponad trzydzieści mięśni twarzy dzięki czemu stają się bardziej elastyczne, a twarz gładsza. Ponadto obniża się poziom cholesterolu, wysokie ciśnienie oraz poziom hormonu stresu, który wiąże się z bezsennością. Całowanie się jest też dobre na czkawkę J

Skończ więc to czytać, zamknij komputer, wypluj gumę i dopadnij kogoś do kogo czujesz sympatię i zacznij się całować! Złap za głowę, za twarz, za włosy, za kołnierzyk, za ubranie, za rękę, za… za cokolwiek i całuj się, całuj… przecież to takie przyjemne, za każdym razem, nie tylko za pierwszym.

 

Wpis pochodzi z portalu: www.grupadesantowa.pl

https://www.facebook.com/GrupaDesantowa?fref=ts

7 Komentarze

  1. No ciekawam bardzo, czy któraś z Was mnie przebije w, hm, zapóźnieniu? :-) Gdy się pierwszy raz całowałam, miałam prawie 20 lat (drugi rok studiów), chłopak był w moim wieku, poznałam go w klubie jakieś 10 minut wcześniej i najbardziej pamiętam obawy, żeby nie wyjść na totalnie niedoświadczoną – chyba się udało ;-) Generalnie całowianie spodobało mi się bardzo i byłam, że tak powiem, dość łatwa (chodzi o całowanie, hehe, dalej to spuszczłam faceta na drzewo).

  2. U mnie niestety nie było magicznie. Głupio, że nie można sobie tego ustawić i zaplanować, aby było tak, że fajnie na późne lata sobie to wspominać. Wspomnienie pierwszego wypieram z pamięci.

    Dobrze, że później pojawiły się takie, które mi ten pierwszy rekompensowały :) Także sama sobie wybrałam, który z nich był magiczny w taki sposób, jak miał być ten pierwszy.

  3. Hmm u mnie w sumie też było średnio magicznie, pierwszy raz całowałam się późnym wieczorem pod moją klatką z chłopakiem starszym o rok, który miał na imię Piotrek. Byłam mega zestresowana, tak, że potem nie pamiętałam jak to w ogóle smakowało :) Ale tak jak w którymś komentarzu wyżej, później były inne miłe pocałunki, więc je można wspominać :) A teraz Mąż w pracy, więc nie mam kogo chwycić i całować! No chyba, że psa…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.