W nocy budzą się potwory…

Podobno po północy z szaf i spod łóżek wychodzą stwory i duchy. Zaczynają też grasować wampiry w poszukiwaniu słodkiej krwi i zombie, żeby najeść się żywymi. A gdy oni wszyscy się już nażrą i odejdą w siną dal, na żer wychodzi ktoś jeszcze… mój mąż.

Wybija 3 lub 4. Ciemność, wszędzie ciemność, a on do pionu wstaje. Nie, nie jego rycerzyk w bokserkach, tylko on cały. Cała jego postać podnosi się z wyrka, a potem sunie SZURAJĄC klapkami lub bosymi stopami, tak, że NIE DA SIĘ NIE SŁYSZEĆ.

Wsadza rękę pod materiał gaci i drapie się po jajkach, mruczy zaspany niczym niedźwiedź gryźli:

- mrrrrrrrrrrr…

Potem zapala światło na korytarzu (@#$%^&!*&^%$#@!!!!), zapala również światło w łazience i nie zamykając drzwi LEJE (!@#$^%$#@&^*!!!!!).

Następnie odkręca kran, puszcza strumień wody (głośno, kurwa głośno!) i myje ręce.

Po czym, gasi w łazieneczce światło, pcha za sobą drzwi, które KŁAPIĄ o futrynę (@#$%#@#$!!!) i szura do kuchni… zapala światło, otwiera lodówkę, wchodzi do niej i: pije mleko, je czekoladę, pije znów mleko, znów je czekoladę…

Czynność tę powtarza kilkakrotnie.

Jeb (!@#$%$#@) zamyka drzwi lodówki, szura do pokoju NIE GASZĄC ŚWIATŁA NA KORYTARZU (!@#$%$##$%), zwala się na łóżko obok mnie i PO SEKUNDZIE zasypia.

Dziecko Kochane zaczyna się wybudzać, ja OCZYWIŚCIE wkurzona nie śpię i idę uspokoić malucha, gaszę światło na korytarzu, kładę się do łóżka, otulam kołderką i chcę spać. ALE!

…ale zachciewa mi się siku, więc muszę wstać, zrobić, wrócić, położyć się, znów opatulić kołderką i… i jestem tak wybudzona, że rzucam się na materacu z godzinę… rano jestem OCZYWIŚCIE nieprzytomna.

Jakby ktoś w dzień spytał mojego męża, czy ma ochotę na coś słodkiego to co odpowiada?

- za słodyczami nie przepadam.

P.s. pamiętacie jak rodzice chowali przed Wami słodycze? Ja tak zaczęłam robić… nie dziecku, ale mężowi. Jak nie schowam to nie pośpię!

Gula na fejsie