Nudno nie jest, nudno nie będzie…

 

Jest reklama kawy Jacobs gdzie słyszymy frywolną piosenkę, a ładna paniusia wstaje rano niezaspana. Przeciąga się uśmiechnięta, potem wychodzi z pokoju, ogarnia włosy jednym ruchem. Podnosi z podłogi samochodzik myśląc:

- On nigdy nie dorośnie.

Patrzy na stertę rzuconych ubrań na podłodze dalej myśląc:

- Potrzebuje pokojówki na pełny etat.

Potem zagląda do pokoju ze sprzętem muzycznym i myśli dalej:

- Ciągle marzy o karierze rockmena.

To reklama co prawda nie ze mną w roli głównej, bo ja bym się tak nie cieszyła na widok ubrań na podłodze i rozwalonych zabawek męża, ale cała historia jest o moim. Serio.

Najpierw były rybki.

Rybki w akwarium. Nie takim zwykłym ale morskim. Szafkę pod akwarium kupił. Siedział przez pół roku, albo i dłużej na forach akwarystycznych. Co wieczór oglądał na jutobie filmy w których ludzie prezentują swoje akwaria, rośliny, rybki. Kazał mi oglądać, podziwiać, mówić, które fajniejsze, ładniejsze. Teraz w szafce stoją słoiki…

Potem były samochody, bo ciotka powiedziała, że może kupi. Zaoferował się, że pomoże. W ciągu tygodnia na stole kuchennym, na kanapach walały się sterty magazynów, tygodników i miesięczników motoryzacyjnych. Fora, artykuły w internecie… Ciotka zrezygnowała z kupna nowego auta, nadal jeździ starym gratem.

Szachy! Szachy w komputerze, rozgrywki szachowe w książkach. Wertował stare książki, które już miał i nowe dokupił. Szachy! Szachy rozwijają mózg i On musi ćwiczyć! Chyba już się dostatecznie rozwinął bo o szachach głos zaginął…

Następnie nastał dłuuugi czas KOSZYKÓWKI. Treningi. Sponsorowanie drużyny z Koźmina. Stroje, dresy, koszulki z logo Jego firmy. Oglądanie meczy po nocach, oglądanie meczy z kumplami. Siedzenie nosem w internecie w statystykach. Szaleństwo! Ze względu na małe zaangażowanie drużyny i zbyt duże nerwy męża,

Domy! Budowa! Magazyny o tym jak robić, żeby było solidnie. Jak wykańczać, żeby było dobrze, ładnie i na lata. Że niby zdobywa wiedzę na przyszłość. Na razie podziwiamy sąsiadów z pierwszego piętra, a nie zza płota.

Kolejnym hitem był odgrzany kotlet, czyli gitara basowa. Bam bam, jak to mawia Dziecko Kochane mamy codziennie rano i wieczorem. Bam bam, gra mi czasami w głowie, nawet jak mąż nie gra. Obiecał kupić piec na słuchawki tak, żebym nie musiała słyszeć bam bam.

Nową miłością jest rower. Jeździ do pracy i z pracy też. Szuka nowych dróg i szlaków, którymi mógłby szybciej. Raz zgubił się w lesie i wyjechał nie tam gdzie trzeba, ale się nie przejął bo w komiórce gps, a po drodze do mieszkania bar „Garaż”, gdzie można przy piwku ochłonąć.

Nie wiem co przyniesie mi przyszłość z tym człowiekiem, ale jedno jest pewne… nudo nie będzie.

Gula na fejsie

 

3 Komentarze

  1. Przynajmniej masz jakąś różnorodność, bo mój to tylko komputer i komputer. :P Ile razy mu zrzędziłam żeby się czymś innym zajął, to nie ma czasu :P

  2. Nudzić na pewno się nie będziesz, fajnie, że mąż ma takie swoje pasje, chociaż co i rusz je zmienia. Może kiedyś w końcu trafi na coś stałego, takiego do końca życia, a może po prostu taki to typ, dusza niespokojna i ciągle musi mieć jakieś nowe zajawki :)

    I tak i tak dobrze – moim osobistym, skromnym zdaniem nie ma nic gorszego, niż ludzie bez pasji. Ja bardzo lubię podróże, pływanie, grę w tenisa, robienie i wywoływanie zdjęć, prace remontowo-dekoracyjne wnętrz, babranie się w ogródki oraz namiętnie pochłaniam książki. Może nie są to sporty wyczynowe, żadne tam wspinaczki alpejskie, ale tych parę rzeczy sprawia mi niesamowicie dużo radości i satysfakcji. Dużo czasu poświęcam na pielęgnacji moich hobby, ale każda jedna rzecz zaspokaja mnie na każdym polu – odrobina adrenaliny w tenisie, relaksu w pływaniu, wyciszenie podczas czytania, upust wszelkich emocji podczas malowania ścian, sentymentalne podróże w czasie podczas oglądania zdjęć, fizyczne wyżywanie się na łonie natury podczas przekopywani ogródka…

    A Ty, jakie masz pasje? :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.