Tak jest

Poznałam w internecie dziewczynę co ma pogodną twarz i smutne oczy, którą świat mocno skopał i chyba już niczym nie zaskoczy. Zaimponowała mi jej siła i chętnie bym ją w postaci płynnej, litrami piła. Raz z nią tak wprost pisałam i potem zasnąć nie umiałam. Jej litery przesuwały mi się pod powiekami niczym chimery. Myślę, że ją napisał jakiś wybitny autor lub poeta, wypalając z przejęcia niejednego peta. Bo przeżyła porody, śmierć, rozstaną i rozwód, śluby i nadal życie dokręca jej śruby.

Jestem trochę do niej podobna bo dla życia nie chcę być słaba i drobna. Chcę być ponad całe ziemskie gówno i lać tego kto mnie kopnie, w mordę! Po obu stronach – równo!

Tylko na razie walczyć ze światem nie mam siły, nie mam też ochoty ani na powagę ani na głupoty. Odcinam się od wszystkiego na całego. Nie mam chęci siedzieć przed komputerem. Najlepiej mi gdy Morfeusz siedzi za mym sterem. Marzę o leżeniu godzinami ale Dziecko kochane domaga się bym nieustannie była w pionie, więc mój statek tonie. Ciąża to stan błogosławiony, powiadają miliony, a ja się czuję jak śnięta ryba i nie podoba mi się to chyba. Jeszcze tylko 7 miesięcy noszenia i stanu dziwacznego, a potem się rozkraczę, krzyknę, jęknę, stęknę i na koniec sobie na czole wytatuuje: ta fabryka, już nie produkuje!

Gula na fejsie

10 Komentarze

  1. Przede wszystkim ślicznie dziękuję za pocztówkę z wakacji. Baaaarzdo slicznie!
    A z życiem też tak mam. Ostatnio często. Znaczy że walczyć mi się nie chce. Ale bez walki nic nigdy nie miałam…
    Zdrowia dużo życzę, niech Dzieci Kochane dadzą żyć po ludzku, że o Mężu Kochanym nie wspomnę :-)

    • bo to jesień chyba nas spowalnia… pod kocem, z książką w ręku i z kotem na kolanach chciałoby się tylko leżeć… tylko nie ma jak…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.