Dorsz z fileta

Nie wiem, zupełnie nie wiem. Jakby ktoś mi akurat ten fragment przeżywania wymazał z pamięci, wydrapał żyletką. Przecież pierwsza ciąża była niedawno w sumie, przecież powinnam wiedzieć jak to będzie teraz i przejść gładko jakbym przesuwała palcem punkt po punkcie po instrukcji obsługi…

…najpierw będę wkurwiona, potem oszołomiona i radosna, trysnę pary razy energią jak bąbelki red bulla po otwarciu puszki, a następnie usiądę na kanapie i osiągnę nowy wymiar spokoju, który będzie mnie czule głaskał po głowie. Lecz nie jest tak, że wszystko wiem, że było to już kiedyś tak to teraz będzie łatwiej. Szaleję w głowie! Obijam myśli o ścianki czaszki! Walę to w kresę skroniową, to w kość łzową, by następnie pierdolnąć w potylicę, wybuchnąć śmiechem i na końcu zacisnąć usta w krechę!

Najpierw wkurza mnie, że zostawia umyte ociekające wodą kubki na blacie. Że nie schował talerza usmarowanego wszystkim czego nie chcę dotknąć bo nie widzę nic przyjemnego w mazianiu się w jedzeniu, bo nie chcę być sprzątaczką. A potem nagle stwierdzam, że przecież tak ciężko cały dzień pracował, że zanim wyszedł na dłużej to przywiózł rano warzywa i pieczywo, żebym miała co jeść, co ugotować nam wszystkim i miękną mi kolana, i walę się w myślach po durnym łbie tasakiem, że suka jestem, że nie doceniam.

I zbliża się 22-ga jak środek nocy ciemnej, jakbym po imprezie była, albo kaca miała i myśl do Niego: weź tylko nie chrap! A potem w nocy zerkam i sprawdzam, czy przykryty, czy tyłek mu nie wystaje, czy plecy nie marzną.

I jem! Czy w pierwszej ciąży też tak jadłam? Czekolada codziennie musi być i kanapki z wędliną. I wcale nie z razowym, czy na zakwasie. Białe! Białe, to które najdłużej siedzi w jelitach, to które najpóźniej się wysrywa. I wędlina, i ser żółty, najlepiej salami i pomidor lub ogórek! Potem przegryzam owocem jakimś dla stłamszenia sumienia, że jeszcze chcę i siadam, i tupię nogą pod stołem bo czuję, że tej czekolady było mało, a potem cieszę się sama do siebie, że dobrze, że mama ten pasztet upiekła i tatę z nim do nas wysłała.

Dziecko Kochane śpi, mąż w pracy, koty jak zwykle kimają w małym pokoju, ja sama przy stole kuchennym z laptopem czerwonym od liter, od emocji, z garami za plecami, szperam, szukam przepisu na lody waniliowe i na piernik staropolski, który robi się szybciej niż tydzień lub kilka. Chcę zrobić dla męża jak przyjdzie skonany z pracy i chcę mu podjadać z talerza…

…który powinien sam wstawić do zmywarki… i już nawet nie jest mi głupio, że do kobiety za ladą powiedziałam:

- Poproszę dorsza z fileta.

Gula na fejsie

12 Komentarze

  1. U mnie to samo- jeszcze na biurku/stole zostawi talerz i potem ma wyrzuty że nie sprzątam :D A jazdy takie i bez ciąży mam, wystarczy gorszy dzień, szaleństwo dziecia i brak słońca :D

    • Trafne określenie! Niedowład mózgu! …na dodatek czujesz, że na usta ciśnie ci się totalna głupota, brednie do potęgi, a nie możesz tego powstrzymać i leciiiiii

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.