Hopp hooooppp!!

 

Także tak wyszło, że ten i tamten czas zleciał jak woda w klozecie. Niby masz świadomość, że po naciśnięciu spłuczki woda poleci, ale gdy to zrobisz szum wody wydaje się głośniejszy niż zapamiętałaś i niż się spodziewałaś. Szczególnie nocą.

Był więc czas gdy brzuch był brzuchem moim, potem musiałam go komuś wypożyczyć jak łóżko w hotelu, a teraz mam wrażenie, że ten ktoś stał się dzikim lokatorem udającym, że ma prawo własności. Rozpycha się, panoszy, tupie i sprawia, że rosnę, rosnę, że dźwigam przed sobą coś co ciężarem przypomina mi wór cementu. Przemiana z człowieka w fokę, z foki w małego wieloryba. Moje małe evolutio.

I mimo to, że mam świadomość, że było inaczej, teraz staje się jeszcze bardziej inaczej, a będzie jeszcze bardziej bardzo inaczej, to nie czuję się do końca pewnie. Wiem czego oczekiwać, a mimo to mam w żołądku kogiel mogiel jak po bigosie popitym mlekiem, a w głowie ewidentnie coś szumi, coś co brzmi jak przepływający prąd, który słyszysz stojąc pod linią wysokiego napięcia w czasie mżawki. Spięcia.

Podobno sylwester skłania do postanowień, do nowości, do szykowania się na coś, to nie czuję się na wszystko przygotowana. Jakbym pomimo tego, że dostałam to czego chciałam, nie czuła się pewnie, jakbym zgubiła swoją zakrętkę z twarzy i z całego słoja mnie wyciekał śluz i wszelkie wnętrzności.

Szanowny mówi, że to mój czas dla siebie. Dla siebie zanim się oddam Drugiemu Dziecku Kochanemu. To moje trzy miesiące. Mają być. Powinny raczej. Pierwsze Dziecko Kochane w przedszkolu… a ja tęsknię, a myśli zaplatam pomiędzy palce, które namawiam na pisanie, na sprzątanie, na prania wieszanie, a z przyzwyczajenia nadal sikam przy niedomkniętych drzwiach.

Mam trzy miesiące na to, żeby odnaleźć siebie by potem znów się całkowicie oddać! Hoooop hoooopppp! Gdzie jestem?! Hooppp!!!

Gula na fejsie

 

10 Komentarze

  1. A może ta niepewność jest stąd, że właśnie wiesz, co się może wydarzyć?
    Paradoksalnie często odczuwamy większy lęk przed tym, co znane, niż przed tym, co mamy przeżyć po raz pierwszy…

  2. Gula, dziękuję ślicznie za kartę z życzeniami!
    Trafiłaś w mój gust estetyczno-kolorystyczny na maksa:))) Karta stoi pod choinką i pięknie komponuje się z dekoracjami świątecznymi – aż mi smutno, że już niedługo będę musiała schować bożonarodzeniowe i noworoczne akcenty…

    Dziecko Kochane w przedszkolu, hihi, wierzę, że tęsknisz i martwisz się jak cholera, ale co zrobisz? Korzystaj, korzystaj, a niedługo i tak będziesz prosić Boga, żeby maluch numer 2 poszedł jak najszybciej do przedszkola, hihi :D

    • :) Cieszę się, że się spodobała :)))
      Pewnie, że tęsknię za maluchem… niby mogę robić co chcę… czytać, pisać… swobodnie sprzątać i gotować (hehhe) ale ciągle zerkam na zegarek i sprawdzam czy to JUŻ mam po Niego iść!! :)))

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.