Krzywo to widzę

Ing i jang, białe i czarne, kot i pies, plus i minus, jony dodatnie i jony ujemne, złe i dobre, żona i mąż… ja i On…

ONA -> Katar, gluty po pas, ból gardła, ból zatok – do przeżycia. Są jak plama na spodniach dresowych od upacianych rączek Dziecka Kochanego. Nic zaskakującego. Jest bo jest. Upierze się. Przejdzie. Jestem bardziej zmęczona, bardziej drażliwa, ale robię swoje. Wstaję jak wstawałam, gotuję, piorę i sprzątam. Jak wcześniej. Ogarniam małego, dźwigam brzuch z ponad kilogramowym dzieckiem drugim i z 8 dodatkowymi kilogramami na które składają się: piersi, macica, wody płodowe i (brzydko brzmiąca) tkanka tłuszczowa.

A ON? -> Gdy dopada Go to samo… nie jest w stanie siedzieć na kanapie. Spływa z niej. Leży półprzytomny, konający wręcz. I musi od czasu do czasu poleżeć w małym pokoju w spokoju, musi odpocząć, musi nabrać przecież sił by znów normalnie siedzieć lub leżeć na kanapie, by znów grać do pierwszej, czy drugiej w nocy na basie. Jęczy, stęka, tuli się jak mały miś i potrzebuje wsparcia. Potrzebuje, żeby po ramieniu go poklepać, pogłaskać po policzku i chce usłyszeć, że będzie dobrze, że znów niedługo będzie mógł iść do pracy… bo przecież wolne musiał wziąć, bo katar, bo kaszel…

ONA -> Wspomniałam przy Pani Teściowej, że Szanowny bardzo, bardzo chrapie. Usłyszałam, że to ze zmęczenia. Poczułam też wzrok jej jak Bazyliszka… pełen NIEZROZUMIENIA, że NIE ROZUMIEM, że TO ZE ZMĘCZENIA. Że jej syn taki właśnie pewnie jest. Taki zmęczony. Może ma rację Szanowna Pani Teściowa? Może faktycznie to jest POWÓD ZMĘCZENIA? W związku z tym nasuwa się myśl, że Szanowny może po prostu powinien kłaść się wcześniej spać? No bo przecież jak nie śpi się do pierwszej, czy drugiej w nocy, a potem wstaje o ósmej… to można być zmęczonym, prawda? Może wtedy by nie chrapał? Po raz pierwszy w życiu chyba muszę zgodzić się z Panią Teściową. To zmęczenie… tyle, że mam wątpliwość, czy to faktycznie z powodu pracy, czy może… zbyt późnonocnego grania na basie bam bam???

ON -> Przychodzi z pracy, je, je, je, je, je, je, pije herbę, pije kawę i na godzinę przed kąpielą Dziecka Kochanego której dowodzi…postanawia się z nim pobawić, żeby ODCIĄŻYĆ żonę (mię!). Siada na kanapie, lub podłodze… i (???) gra na basie lub stuka jak na perkusji. Uważa, że Dziecko Kochane jest zachwycone. Ale niestety zazwyczaj nie jest, bo nudzi się po minucie. Dziecko Kochane więc jak zwykle wciąga w zabawę mamusię. Mamusia wkurwiona na tatusia, że znów…

Tatuś się reflektuje i widzi, że dym się szykuje więc zaczyna się na serio bawić mrucząc przy tym: ależ jestem dziś zmęczony, ale jestem wykończony, nie wyspany, skonany, tyle zrobiłem, tyle napisałem, odpisałem, jeździłem, załatwiłem, za ojca i brata wykonałem.

ONA -> Jej serduszko mięknie i zaciska usta. Niech wypocznie, odpocznie, niech sił nabierze, ja się zajmę maluchem, przecież ON i tak zaraz będzie kąpać Dziecko Kochane więc będę miała DLA SIEBIE około dwudziestu minut (łał)!

ON -> Kąpie, smaruje, zapieluchowuje, zanosi do łóżeczka.

ONA -> W pośpiechu łyka kolację, zagląda do kompa, do książki lub gazety. Potem szybko się myje i do dziecka, do męża pędzi, żeby jedno ululać i położyć, a drugie odciążyć, żeby odpoczął. Usypia i sama zasypia. W nocy ok. pierwszej z minutami się budzi. Korzysta z toalety, a potem zagląda do salonu połączonego z kuchnią, w której… w której mąż, wcale nie zmęczony, wcale nie z fotela spływający, na głowie dzielnie dźwiga wielkie słuchawki, w jednej dłoni dzierży gryf od gitary basowej, a drugą jeździ po strunach i robi swoje bam bam. Ponadto energiczne ruchy szyi, głowy i reszty ciała nie sugerują wcale a wcale, że nie ma siły, że spać już (!), teraz (!!) musi, że skonany i wykończony. Natomiast swoje chrapanie tłumaczy krzywą przegrodą nosową. Dla wyciszenia wyrzutów sumienia poszedł do lekarza. Usłyszał, że faktycznie krzywa. Dostał skierowanie na poprawianie. Wysłał dokumenty i… zapisali Go na zabieg…

…na październik 2014 (!!!!!!!!!).

I śpi Szanowny w małym pokoju, nie ze mną w sypialnianym bo Go tam jakiś czas temu w związku z chrapaniem wygnałam… i pada i chrapie, i przez nos sapie…

A wszystko przez krzywą przegrodę nosową. To ONA temu winna!

Tiaaa…

Gula na fejsie

13 Komentarze

  1. Jeżu, normalnie mnie nerw wziął, jak przeczytałam. Czy te teściowe to wszystkie takie nawiedzone i w syna zapatrzone? Matka moja rodzona taka sama jest, współczuję mojej potencjalnej bratowej. Wrr.
    Męża przemilczę, jedynie wyrażę podziw, że poszedł do lekarza, bo ja mam to, co on i też chrapię potwornie, ale pokroić to się chyba dam dopiero po moim trupie.

    • Kurde.
      Muszę dać teściowej medal dla Najzajebistszej Teściowej Na Calutkim Świecie, bo nie jest zapatrzona i zazwyczaj staje po mojej stronie. I chce ze mną pojechać na Woodstock.
      A jej jedną jedyną wadą jest jej syn. Ten starszy, znaczy ten do którego mam prawa własnościowe :D

      • Jak możesz to skseruj swoją teściową i podrzuć! Ja swoją wystawię na gummtre w kategorii „oddam za darmo, a nawet dopłacę”

  2. Jakie to prawdziwe… jakie to straszne i smutne… bo prawdziwe… =/
    Dziatw nie mam, ale w sytuacjach „bezdziatwowych” analogicznie. Natomiast moja Siostra ma dziatw sztuk dwie, obie na chodzie, na głodzie, na sisi i kaki, w domu uwiązana, w kaki od dziatw po łokcie, a maż-żywiciel rodziny, zmęczony, zmordowany, 10 minut bawi, potem idzie uspać, sam zaśnie, dziatwy harcują, Siostra od zmysłów odchodzi – ale przecież ma się tak fajnie, w domu, nie pracuje, tylko dziećmi się zajmuje, rzyga tęczą, bo wszystko takie piękne, a ona taka wypoczęta, wyspana, zrelaksowana. Aha… yhm… jasne…

    • Matka może odpocząć jedynie na samotnych zakupach, w pracy zawodowej, gdy odda dziecko do przedszkola albo w nocy… albo i nie, bo dziecko daje nieraz też popalić a ojciec przecież nie słyszy… chrapanie wszystko mu zagłusza.
      Ja właśnie teraz korzystam ze swoich 20minut wieczornych, gdy Szanowny kąpie Dziecko Kochane. Chwilo trwaj!!! :))))

    • Czasami tak właśnie jest… PRZEEESSRANE… no ale jak to śpiewa TILT trzeba wierzyć, że „jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie…” :)

  3. tjaaaa, haj fajw.
    mój też zmęczony przeokrutnie, nosem po podłodze ryje, z sił opada, z głodu… i chrapie.
    wszystko tłmaczy zmęczeniem, do lekarza nie pójdzie, bo to ze zmęczenia chrapie.
    i z sił opada.
    ale do późnych godzin nocnych, tudzież wczesnych rannych relaksuje się przed tv. albo Fifą.

    • :) a mnie jak wkurrr…ża non stop granie na basie to mówi (ostrzega): wolałabyś żebym siedział przed tv?? To chyba lepiej, że mam pasję.
      - No chyba lepiej, no chyba – odpowiadam wzdychająco…. echhhh

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.