Zła matka!

 

Siedząc lub leżąc u rodziców pod lasem przez ostanie dni walczyłam z telewizyjnym hałasem. Z decybelami mojej mamy, która na każde krzywe spojrzenie Dziecka Kochanego piała świdrującym głosem na całego:

- O la la! Piotruś bawi się wesoło z babcią i dziadkiem w koło! Hop saaa saaa ZOBACZ JAKI MAM FAJNY SAMOCHODZIK!!!!!!!! OOOOOOOOOOOOOO Piotruś nie chce jeść? To ja ziem, albo dzidzia zje! Oooooooo Stefanek (ulubiona przytulanka małego) zje!!!! Nie będziesz miał siły! No jedz!!!

I pchała mu do buzi łyżki, bo przecież MUSI jeść śniadanie, obiad, kolację, podwieczorki, deserki, przegryzki, przeprze gryzki, a pomiędzy tym wszystkim jabłuszka – bo to same witaminy, wafle – bo są tylko z wody i mąki, pieczone pierożki z jabłkami – bo to takie mało słodkie i własnoręcznie robione więc zdrowe!

A jeśli maluszek nie zjadł rosołku babuni to obok zaraz pojawiał się talerz z samym makaronem – bo on tak lubi kluseczki – rureczki, a na jeszcze następnym talerzyku ugotowana marcheweczka w plastereczkach – bo on ją tak chętnie zawsze zajada.

I na nic moje protesty, że jeden talerz wystarczy, że nie powinno się uczyć dziecka wybrzydzania, że w domu tak nie robię, że przedszkolu dostaje też tylko jedno danie, że nie można tak! Babcia dobra, matka ZŁA.

Zła matka też, dlatego, że dziecku kazała pozbierać to co na fochu porozpiertralalało. A w związku z tym, że nie ustępowała gdy się popłakało to na krzywe spojrzenia się narażała. Bo jak to tak można pozwolić dziecku płakać? Przecież samemu można pozbierać… I mimo tych spojrzeń karcących, czułam satysfakszyn, gdy na drugi dzień Dziecko Kochane przy takiej samej akcji ładnie wszystko pozbierało. Mam nadzieję, że babcia z dziadkiem gule ze zdziwienia w gardle miało.

Zła matka tez dlatego, że kazała się przeprosić Dziecku Kochanemu za to, że została przez niego zdzielona. Babcia była prawie obrażona, że znów pozwalam na płacz, a nie pozwalam na ruszenie się z miejsca zanim nie przeprosi. Babcie już wnusia zagadywała:  - no choodź do mnie, chodź już… – a mnie kurwica strzelała, bo to nie tylko podważanie mojego autorytetu ale wpajanie małemu, że nic złego nie zrobiło…tylko matce coś się we łbie pomyliło. Zawarczałam na babcię, babcia struchlała i buzię na kłódkę wreszcie trzymała. Jeszcze tego samego wieczora, matula znów na fochu od dziecka została trzaśnięta w nogę, tym razem nie musiała czekać długo na przeprosiny… znów dziadek z babcią mieli zdziwione miny.

Nie tylko zła matka ale niewdzięczna córka ze mnie. Cholernie! Wstaje z krzesła po kanapkę, a Ona już pierwsza, szybsza, mimo starszego wieku zwinniejsza bo przecież trzeba mi wyjąć z lodówki: szyneczkę, salami, masełko, powidełka, serek biały… i jakbym tego nie zauważyła to na wszelki wypadek TRZEBA mi powiedzieć: masz tu wędlinę, masło, serek biały, bułki są w chlebaku…

- serioooo??? – chce się przerwać ten słowotok…

-… tu masz nóż i talerzyk… – ok. dziękuję – odpowiadam licząc w duchu od 1 do 10 i od 10 do 1.

- Co zjesz?

- Powidła.

- Same????

- Yhyyy.

- Zjedz z serem białym, lepiej smakuje.

- Wolę bez.

- Nie lubisz już sera?

- Lubię, ale nie ma ochoty.

…i ten dialog tak trwa bez końca… dopóki się nie podda, dopóki nie przeleje swojej nadopiekuńczości, nadwrażliwości, nadgadania, nadskakiwania i wszelkiego innego NAD na kogoś innego…

Wróciłam do domu z maluchem, trzymając się ciągle pod wielkim brzuchem i mimo, że miałam tam odpocząć… to dopiero czuje, ze tu u siebie się relaksuje. Obym nigdy więcej na tak długo jechać do rodziców nie musiała…

Kocham ją… mamę moją… ale czasami mam dość… ale po tych kilku dniach jeszcze bardziej sama siebie rozumiem, dlaczego wyprowadziłam się z domu mając 22 lata. Tak więc, pełna zrozumienia pozdrawiam wszystkich, którzy z powodu nadopiekuńczości lub innych krzywych akcji swojej rodziny mają czasami kwaśne miny!

Gula na fejsie!

 

4 Komentarze

  1. O Gula, Gula, jakbym o swojej mamie czytała! Normalnie szlag człowieka trafia… Znam ten ból i tę irytację… I wiem, ze z dzieckiem to samo będzie wyprawiać… No, ale mam jak Ty – nie daję się, liczę od 1 do 10 albo i do 100 i nadal konsekwentnie robię swoje, o!

    • Grunt, żeby działać zgodnie ze sobą… inaczej od tych rad, porad i wyręczania zwariować można!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.