Bez tytułu

 

Te ostanie dni… te ostatnie godziny były ciężkie. Jak głazy spadające na głowę. Pierdziut, jebut! Wdeptywało się raz za razem w jakieś gówno, ale mimo to szło się dalej szło.

Bo co można zrobić w sytuacji gdy dostajesz skierowanie do szpitala, bo dziecko nie rośnie, bo wód za mało? Ryczysz, ale brniesz pod wiatr dalej. Cycki do przodu, głowa do góry!

Potem izba przyjęć i 3 i pół godziny na dupie, wśród takich jak Ty. Przestraszonych, zmartwionych, z podkrążonymi oczyma. KTG w pokoju z wzdętymi, z jednymi brzuchami jakby normalnie ciążowymi, i olbrzymami pełnymi rozstępów, rozciągniętymi tak bardzo, tak mocno jakby zaraz miało je rozerwać, jakby miały pęknąć, wybuchnąć i uderzyć cię zawartością w twarz… po to by spoliczkować, ocucić, docenić, obudzić.

Siedzenie na krzesełku koło trzech kobiet w szlafrokach, z welfronami, bez brzuchów… i te słowa wpadające do ucha:

- lekarz mówi, żeby się znów starać jak najszybciej, żeby zapomnieć. Moja mama też straciła…

Zatkać uszy, zwiać, schować się, nakryć głowę grubym kocem!

- Pani Gula!

Wchodzę, czekam jak na wyrok…

- Wód trochę więcej, lekko ponad tą najniższą granicę… ale co tu mamy. O, niespodzianka! Ułożenie miednicowe!

- Ups, to cesarka będzie?

- Drugi poród, dziecko małe… da pani radę. Poród naturalny. Będzie ciężko ale da się.

Kurwa… coś jeszcze? Bo w sumie to mogłoby w końcu być weselej, lepiej, łatwiej. O tak wiele proszę??

Gula na fejsie

 

10 Komentarze

  1. Rozumiem że już za późno i nie ma szans, żeby Mały się sam ustawił do pionu tak jak trzeba? Ech, jak nie urok to inne gusła, trzymam kciuki za lekkie rozwiązanie!

    • Pewnie, że bym się kłóciła i nogi tak zaciskała, żebym nie dała sama sobie urodzić naturalnie… jak na razie w planach jest cc.

Odpowiedz na „~Parafka.Anuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.