Sia la la la la!

- Zajmę się maluchami, a ty idź się wykąp – powiedział mój mąż i dodał: – bo potem będę chciał wyjść.

Udając spokój pokonałam pozornie małymi i mało energicznymi krokami kilkumetrową przestrzeń, z kuchni do łazienki. Zamknęłam drzwi. Odczekałam pół sekundy nasłuchując, czy starszy krasnoludek się nie dobija krzycząc: mamooo, mamooo… a potem…

Szybko ogarnęłam skórki przy ręcznych paznokciach. Szybko wskoczyłam do wanny i umyłam włosy, i równie szybko nałożyłam odżywkę, którą po chwili zmyłam. Korzystając z tej szumiącej wodą ciszy i cisząc się nią jak szalona, złapałam pumeks i starłam kawałek swoich pięt. Po czym radosna zakręciłam kran i wytarłam się porządnie, i równie porządnie nasmarowałam masłem oliwkowym firmy zjaja. Dałam się masłu nawet wchłonąć przez 3 sekundy podczas których patrzyłam na swoje niesexsowne, zmasakrowane poporodowe ciało. I cóż? I cóż, że ze Szwecji? A nie, bo z Polski i z Żelaznej, z sali porodowej została mi cięta krecha na podbrzuszu, a brzusze jeszcze za duże. Są też spore cycki z prześwitującą bladą skórą, pod którą wiją się niebieskie żyłki i są też wielkie napiertralające, poszarpane brodawki. A trochę wyżej tuż nad klatką piersiową… twarz. Moja? Co się z nią stało? A włosy? Miały dodać uroku gdy urosną.

I co teraz?

A teraz pora na siku.

Sikając przez tą cudowną, milczącą, samotną chwilę przypominam sobie jak dzwoniła do mnie psiapsiółka i pytała jak u mnie, a ja w skrócie odpowiedziałam, że dobrze, a ona, że to mało, że mam rozwinąć to zdanie i szerzej się wypowiedzieć, że więcej słów mam zastosować i użyć. To zerkając na siebie kątem okrągłego oka i ujrzawszy szarość dresu i czując ciężar powiek, odparłam wielosłowem, że ciężko, że przejebane wręcz bywa, że mimo to no nie powiem ale bywam szczęśliwa. Że marzenia mi się zmieniły i zamiast planować lot paralotnią to po porostu chcę się wyspać. Że wstawanie do jednego o 24, a potem o 4:30, a do drugiego o 5:30 wykańcza i życie nie ma już smaku jak słodka pomarańcza i że ciekawa jestem co u niej, bo przecież to ona ma bujne życie, to ona chłonie je w zachwycie… mój wywód jednak przerwała i powiedziała:

- Mała, ale nie jedna kobieta ci zazdrości…

I morał z tej notki jest taki, że co człek to brak umiejętności docenienia tego co się ma. O tak po prostu jak w tym refrenie, którego nie ma: siala la la la!

PUK PUK! – wyrwało mnie z zadumy!

- Co chcesz? Sikam!!

- Bo jakoś tak długo nie wychodzisz! – odkrzyknął mąż.

…no tak… 10 minut wolności w łazience minęło.

Gula na fejsie

1375791_442466015861824_1040737524_n

6 Komentarze

  1. moja droga bywają ciężkie chwile w życiu kobiety ale uważam,że i tak jest cudownie :) zdążysz się jeszcze wyspać ;) pozdrowienia ślę! miłego dnia :)

  2. Gula, nim się obejrzysz, a będziesz tęsknić do tych chwil. Czas pędzi tak szybko, że niedługo chłopaki będą się żenić. No, przynajmniej matury pisać. Ok, iść do pierwszej klasy :P

Odpowiedz na „~parafkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.